Pasja i kolor
O malarstwie Ryszarda Lizuta


"Przeciwności losu nie przyćmią siły pragnień i aspiracji artystycznych" - te słowa Ryszard Lizut umieścił na okładce katalogu swoich wystaw. Stanowią one tyleż motto, myśl patronującą artystycznym poszukiwaniom malarza, co wyraz wiary w sztukę. Wiary w to, że może ona uchronić przed przykrymi niespodziankami, które niesie trud egzystencji, że potrafi ocalać i pocieszać.

Sztuka, chociażby była jak najściślej związana z życiem, stanowi bowiem rodzaj innego świata. Nie wszyscy mają do niego dostęp. I nie chodzi tutaj o to, że nie wszystkim dana jest artystyczna wrażliwość, nie każdy może poddać się ekspresji dzieła sztuki, i nie każdy - w rezultacie - może je przyjąć. Mam na uwadze przede wszystkim to, że ktoś, kto nie zna zapachu farb i nie trzymał w dłoni pędzla, nie jest w stanie przeanalizować tego, co widzialne, nie potrafi docenić świadectwa oka.

Malarstwo Ryszarda Lizuta ujawnia, że właśnie owo świadectwo, a nie wędrówka przez pokłady wyobraźni, jest dla autora najważniejsze; wędrówka po ziemi, po przestrzeniach znajomych i rozpoznawalnych, a nie po przestrzeniach niewiadomych. To obszary, przez które wiodą pewne, wytyczone i sprawdzone ścieżki, gdzie nie błądzi się po nieprzetartych szlakach. Dlatego bohaterami obrazów malarza są okolice, w których mieszka i bywa najczęściej : Lublin, Kazimierz Dolny i Nałęczów. Widać, że autor je zna, często obserwuje i ukazuje z podziwem i czułością. Eksponuje ich urodę, wdzięk, malowniczość. Dostrzega je bez względu na pory roku i warunki atmosferyczne. Widać, że lubi bogatą architekturę, właśnie taką, jaka na każdym niemal kroku angażuje oko widza w Kazimierzu Dolnym, ale nęci go również, może nawet w większym stopniu, sama przyroda -zwłaszcza w letniej pełni: bujna, wielobarwna, której piękno, jak mówi, nastraja go optymistycznie. To ona stanowi nierzadko perspektywę, ramy obejmujące historyczne zabytki. Widać to przede wszystkim w krajobrazach kazimierskich - w widokach oglądanych często od strony Wisły i jej zakoli, w spojrzeniach z Góry Trzech Krzyży. W Kazimierzu bowiem natura w sposób szczególny zdeterminowała zabudowę - określiła jej skalę i charakter.

Ryszard Lizut szuka jednak również odmiennych, nieopatrzonych ujęć. Potrafi zatrzymać się nad widokiem lubelskiego Krakowskiego Przedmieścia w strugach deszczu i kazimierskiego Rynku przypruszonego śniegiem. Wibrujący pędzel malarza nadaje pejzażom dynamiczny, niespokojny charakter. To nie są obrazy statyczne. Widać, że przestrzeń natury i kultury, gdzieniegdzie zakłócona obecnością człowieka, stanowi otwarte drzwi - zawsze coś nieoczekiwanego może się wydarzyć... Do tego farba robi wrażenie kładzionej lekko, swobodnie, chociaż w pośpiechu - jakby rozbryzgiwała się na płaszczyźnie płótna. Widoczne jest zauroczenie malarza samym kolorem - studiowanie go, zgłębianie jego tajemniczej materii.

Przede wszystkim jednak widoczna jest pasja malowania, która uwiarygodnia tę twórczość. Czasami, co prawda, ten i ów motyw robi wrażenie znajomego skądinąd, sposób prowadzenia pędzla przypomina doświadczenia polskiego koloryzmu, ale wszystkie te i podobne znaki przefiltrowane są przez własny temperament, który pozwala autorowi wyminąć pułapki konwencji. Ta sama uwaga dotyczy obrazów innych niż pejzażowe, tych, które przedstawiają bukiety kwiatów. Zwraca w nich uwagę skuteczność prób zmierzających do antyestetyzacji. Autor zdaje się podkreślać, że kwiaty nie muszą być piękne, aby przyciągać wzrok; więcej nawet - ich wizerunek może stać się środkiem mówienia o życiu, o jego przemijaniu, jak owe więdniejące róże, ad hoc wstawione do podręcznego naczynia. Tym samym jego znikomości. W taki ujęciu natury słychać echo dawnego malarstwa, echo świadomości vanitas, rzadkiej dzisiaj u artystów.

"Malarstwo jest nieodłączną częścią mojego życia" - pisze autor we wspomnianym katalogu. Te słowa stanowią tyleż wyznanie, co deklarację. Niepokój twórczy, którym emanują obrazy Ryszarda Lizuta, wagę tego wyznania potwierdza i ugruntowuje.

dr hab. Małgorzata Kitowska-Łysiak
Katolicki Uniwersytet Lubelski. Katedra Historii Sztuki Nowoczesnej.